Dzień jak co dzień. Bickon Hills słynie z szarawej pogody. Z racji tego, że dziś jest niedziela to wstałam o 7:00 bo przez cały weekend nic nie robiłam to udałam się do mojego biurka i zaczełam robić lekcje.
Reszta dnia minęła tak nudno, że nie ma o czym opowiadać. Dlatego opowiem wam dziś o sobie.
Jestem Mia. Mam poniżej metra siedemdziesiąt, jestem szatynką, mam ciemnie oczy,włosy i brwi. Posiadam trójkątną twarz, na niej są cienkie czerwone usta a na policzkach głębokie dołeczki.
Charakter mam okropny, aż wstyd mówić. Przyjaciele spostrzegaja mnie za osobę szalona,optymistyczna i zawsze uśmiechniętą z mottem "za przypale albo wcale".
Jestem bardzo wrażliwa i pomocna, pomagam każdemu a prawda jest taka, że nie potrafię pomoc sobie.
Gdy jestem sama, wszytko co napisałam powyżej jest przeciwne.
Zamykam się w pokoju i nie umiem określić jak się czuje, jedyne co mi przychodzi do głowy to "gównianie ".
Nie mam rodziców. To znaczy mam, bo gdzie są, tylko trudno ich nazwać rodzicami, dla mnie pojęcie rodzina to minimum trzy osoby kochające się i wspierające. Jeśli tak na to patrzę to niby należę do rodziny, ale dosyć innej.
Mówi się na to, że jestem w rodzinie zastępczej, ale opiekuje się mną babcia, jak by nie ona siedziałabym w domu dziecka.
Mam starszego brata, o sześć lat i tak jak każde rodzeństwo się nienawidzimy, tylko u nas to działa trochę w inny sposób. Jak byliśmy mali Kasper mnie zawsze bił, a ja byłam dzieckiem nadpobudliwym tak zwana nerwica która towarzyszy mi aż do dziś tylko inaczej juz ją okazuje. Jak byłam mała tupalam nogami i krzyczałam, z pozoru jak każde dziecko,ale ja to robiłam w bardzo głośny sposób. Czasem mój brat mnie tak denerwował,że pamiętam to jak by to było wczoraj... Położyłam się na podłoże i zaczełam się.... Nie wiem jak to określić, każda częścią ciała waliłam o podłogę.
Dziś moje relacje z bratem wyglądają zupełnie inaczej.
Mieszkamy w jednym domu,w jednym pokoju a częściej rozmawiam z ścina niż z nim. Omijamy się, jedyne dialogi pomiędzy nami są wtedy kiedy coś od siebie chcemy albo nie wykonaliśmy obowiązków domowych.
Od małego tez Tańczę. Styl tańca który mnie pochłonął to Hip-hop. To jest to co kocham i tylko to nie może mnie zranić psychicznie, bo przecież kontuzje mam i będę mieć, jak każdy tancerz.
Moja babcia kocha koty, z racji tego mam dwa(Layla i Tobi) które się nienawidzą. Jak zaczęłam temat babci to zacznę tez moich rodziców.
A więc mój ojciec jest gdzieś za granicą nie utrzymuje z nim kontaktu, nie wiem gdzie jest i czy wogóle żyje.
Moja matka jest alkogoliczką, która szweda się po moim osiedlu i w jego okręgach. Moi rodzice są razem na papierku, bo nie wzięli rozwodu,ale jak mama nie piła (bo zdążają się takie momenty) to kiedyś mi powiedziała, że nawet gdy tata wrócił to by nie byli razem. Co sprawiało mi wielki ból i łzy.
Zawsze jest w otoczeniu jakiś pijanych, obleśnych staruszków. Babcia mówi mi, że mama pije od dwudziestu lat, to bardzo duża liczba jak na dawkę alkoholu w swoim organizmie. Jako dziecko nie widziałam świata poza mama, nie lubiłam babci która robiła dla mnie wszytko a kochałam nad życie swoją matkę która miała mnie w dupie od 4 roku życia. Patrycja (imię mojej mamy) zostawiła mi dużo ran na psychice a ze jestem bardzo wrażliwa osoba to pomagam sobie od paru lat żyletką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz