Wstałam za piętnaście dziewiąta , przerażona wbiegłam do łazienki szybko szykować się do szkoły, robiąc przy tym dużo hałasu i budzą rodzinie.
Babcia stała zaspana w progu :
- Co tak wcześnie Mia? - Zostawiając ręką usta które szeroko otworzyła by się dotlenic.
- Spóźnie się zaraz do szkoły! - Krzyknęłam przerażona. Babcia zaczęła się śmiać i udała się do swojego pokoju.
- Co?? - zirytowana zapytalam
- Jest sobota - odpowiedziała cichym tonem.
Złapałam się za głowę. Zapomniałam. Jak można zapomnieć o weekendzie. Wczoraj późno się położyłam to dla tego teraz zaspałam.
Udałam się do pokoju i delektowałam się ciepłem pościeli. Po chwili sięgnęłam po telefon, zobaczyć czy David dał jakiś znak życia.
Ale nic... Cisza... Złapałam się za głowę zadając sobie pytanie " co zrobiłam nie tak "
Nie chce myśleć...chce spać...
Zmrużyłam oczy...
Jak się obudziłam dochodziła dwunasta. Poszłam do kuchni, włączyłam wodę w czajniku i otworzyłam lodówkę. Miałam ochotę na gofry. No ale cóż, marzenia się nie spełniają. Zrobiłam sobie jajecznice i wypiłam kawę. Po pysznym śniadaniu położyłam się po raz kolejny do łóżka. W tem, powiadomienie. Jakaś wiadomość. Nie poczułam nic, wiedziałam że to nie on... Napisała do mnie koleżanka z tańcow. Czy jutro mam czas i moglibym uczestniczyć w flashmob'ie.
Zgodziłam się,nie mam żadnych planów na niedziele. To znaczy żadnych nie miałam. Sasza powiedziała, że to ma być szabat czarownic. Zastanawiałam się w co się ubiore.
Coś czarnego, na pewno. Ale co?!
Odpuszczam, zastanowię się wieczorem.
Położyłam głowę na poduszce, moje leniuchowanie, przerwał telefon Lidi.
- Gdzie ty jesteś? Gotowa? - Zapytała.
-Coo? Gdzie? - Ledwo wypowiedziałam.
Lidia westchnęła do słuchawki:
- miałyśmy jechać na zakupy ! Zapomniałas? -zapytała zdenerwowana
-Nie noo co ty, skąd ze, jestem prawie gotowa- wciskałam kit przyjaciółce.
- To dobrze. Bądź u mnie za 10 minut.
-Okej - zakłopotana powiedziałam i rozłączyłam się.
Jak ja mam się wyrobić w dziesięć minut?????
Szybko wstałam i otworzyłam szafę. Wyciągłam pierwsze lepsze spodnie i bluzkę. Pobiegłam do łazienki poprawić fryzurę i ubrałam buty. Przed moja twarzą stoi zdenerwowana mama :
- Najpierw budzisz nas po ósmej a teraz robisz taki bałagan i hałas, że słychać cie w drugim pokoju.
-Przepraszam, spieszę się - Uśmiechnęłam się do niej.
-A gdzie się tak spieszysz?? -Zapytała
- Jadę z Lidia na zakupy - odpowiedziałam i wystawiłam szeroko zęby.
- Nie nie dam ci kasy -mama odwróciła się do mnie plecami i udała się w stronę kuchni.
- Proszę mamo chociaż pięćdziesiąt złoty - zamiałczałam.
- Pięćdziesiąt? - Zaśmiała się.
- Mamo! - Podniosłam głos.
- Masz dwadzieścia i spadaj.
Przytaknełam i wyszłam z domu.
Z małym opóźnieniem, byłam już u Lidi. Dziewczyna była już gotowa, nie musiałam długo czekać. Poszliśmy do sklepu po bilety i na przystanek tramwajowy.
Ledwo co zdążyliśmy na tramwaj, ale udało sie. W tramwaju powiedziałam przyjaciółce, o Davidzie. Dziewczyna skomentowała do jedno znacznie
-nie przejmuj się może nie ma czasu, jak nie ten będzie inny.
zirytowana zaprotestowałam :
- Ale ja chcę właśnie niego!
Przed dalszą drogę nie wypowiedziałyśmy ani słowa.
Po piętnasty minutach drogi, byłyśmy na miejscu. W galerii zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać i myślęć tylko i wyłącznie o zakupach.
Pierwszy sklep który odwiedziłyśmy był to "Hebe" z kosmetykami. Nic nie kupiłyśmy ale było fajnie.
Następnie udałyśmy się do " Sin Say".
Na rękach nie miałyśmy miejsca, wieszaki z ubraniami leżały na nas cała stertą. Razem weszliśmy do przymierzalni i zaczął się dylemat.
Która bluzkę wybrać?!
Zakochałam się jeszcze w pięknym kostiumie kąpielowym, i pierwsze co zrobiłam, to zadzwoniłam do mamy.
Opisałam jej jak wygląda i, że bardzo go chce. Mam powiedziała, że da mi kasę na niego. Zrobiłyśmy sobie jeszcze parę zdjęć w przymierzalni i poszłyśmy wszytko odnieść. Po długim rozmyślaniu kupiłyśmy po bluzce. Lidia biała z napisami i babeczki a ja z dużym napisem "beautiful isn't a size ".
Zakupy męczą, to musi przyznać każdy. A jak się jest zmęczonym to idzie się jeść. Wiec poszłyśmy do Maca.
Wzięliśmy "two for you " Ja cheeseburger i frytki a Lidia snakwrap i cole.
Najedzone i szczęśliwe poszłyśmy na przystanek by wrócić do domu.
Poszłam do Lidi, nie chciało mi się iść do domu. U przyjaciółki jeszcze zjadłyśmy pizzę, pooglądałyśmy Tv, troszkę plotek, pogaduchy i te sprawy. Było fajnie ale musiałam juz iść, dochodziła dwudziesta. Zabralam tyłek od Lidi i poszłam do domu. Pokazałam rodzinie co kupiłam i zamknęłam się w pokoju.
Uwielbiam wieczory, gdy jest ciemno i cicho. Uwielbiam tez pisać do późna z Davidem... Boje się, że nie napisze...
Zjadłam kolacje i leżałam, czekałam, Czekałam i czekałam...
Dwudziesta druga a na ekranie mojego telefonu pojawił się dymek czatu ze zdjęciem Davida. Tak bardzo się ucieszyłam. Nareszcie, myślałem, że zaraz umrę. Z prędkością światła odpisałem mu. Przeprosił mnie, że się nie odzywał ale był wczoraj straszne zmęczony. Udawałas ze nic się nie stało i wszytko jest okej. Gdyby zliczyć ile razy kłamałam ludzi... Ze wszytko u mnie okej i nic mnie nie obchodzi. Nie wiem po co udaje silna jak nie jestem... A tak
Już wiem, żeby nikt się ze mnie nie śmiał, że jestem słaba...
Pisałam z Davidem, a w tem napisał do mnie kolega...
" ej bądź moją dziewczyną proszę, Bardzo mi na tobie zalezy. Bardzo sie do cb przywiazalem i poprostu . Kocham cie chcialbym powiedziec ci to prosto w oczy ale nie ma mnie w kraju "
To chłopak młodszych odemnie o rok. Ma na imię Deryl.Jest nowy w szkole, utrzymuje z nim kontakt ale nie znam go za bardzo. To już więcej wiem o Davidzie którego nigdy nie widziałam.
Gdy to przeczytałam, zaczęłam ryczec. Byłam roztrzesiona. Nie miałam pojęcia co mam odpisać. Kocham Davida. Nie przepadam za Derylem. Już na początku roku szkolnego tez mnie poprosił o chodzenie, ale dałam mu kosza. Myślałam, że dał sobie spokój dlatego zaczełam z nim spędzać więcej czasu a jego uczucia ożyły... Czyje się okropnie, mam ochotę znikać z planety. Nie chce żyć, nie nawidze jak ludzie przeze mnie cierpią. NIENAWIDZĘ!!!
Czyje się okropnie, jak suka która bawi się czyimś uczuciami. Nie chciałam tego. Nie chciałam by się we mnie zakochał. Najgorsze jest to, że ja go nie kocham... Będzie przeze mnie cierpiał!!!!
IDOTKA IDIOTKA IDOITKA IDOTKA IDIOTKA IDOITKA IDOTKA IDIOTKA IDOITKA IDOTKA IDIOTKA IDOITKA
Uciekam do łazienki i zamknęłam się na klucz. Z mojej głowy nie chciały wyjąć wyzwiska które rzuciłam na samą siebie.
Co ją teraz zrobię?! Nie mam rzyletki, wyrzuciłam!! Wszytkie nie mam ani jednej. Kupiłam nowa maszynkę. Ale mama się kapnie ze kupiłam nowa i juz jej nie mam. Co mam robić?!! jestem głupia!!!!
Tak! Mam pomysł. Otworzyłam drzwi i pobiegłam do kuchni.
Nóż!
Tak to jest rozwiązanie. Otworzyłam szafę z nożami szukając czegoś ostrego.
Mam! Nóż brata, jest kucharzem ma profesjonalny kucharski nóż który jest ostry.
Wzięłam go do ręki i poszłam do łazienki.
Łzy płynęły po moich policzkach, wzięłam głęboki wdech i...
I zamachneła się dwa razy. Ten moment kiedy ostrze stykało się z moim ciałem. Ten ból... Przyjemny.
Wpatrywałam się w nadgarstek oczekując aż wypłynie krew.
Nóż był ostry, ciał wszytko. Od twardych główna kapusty do ugotowany ziemniaków. No cóż ale nie dość ostry bym zadała siebie ból.
Wzięłam do ręki maszynkę i złamała ją. Wyjęła dwie rzyletki.
Przyłożyłam jedna z nich do nadgarstka. I i zamachnełam się. Krew byłam już na zewnątrz w dwie sekundy.
To było taki przyjemne, a ja nadal się nie ważyłam tak jak powinnam... Zaczęłam robić poziome linie. Jedna obok drugiej. Krew się złanczała. A ja czułam się cudownie.
Wzięłam do ręki telefon i odpisałem Derylowi.
Cała moja wiadomość była jedno znaczna "nie Deryl, nie będę Tobą"
Odpisał mi w mgnieniu oka. Ale ja już nie odpisałam i uśmiechnęłam się do lustra, trzymając w ręce srebne ostrze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz