Wrucilam domu, zdjęłam buty i zamknęłam się w łazience.
Usiadłam na podłodze spoglądając na telefon i czekając na wiadomość od Davida.
Czekałam...
Czekałam...
Czekałam...
W końcu odłożyłam telefon i zaczełam przygotowywać się do kąpieli.
Położyłam się w wannie gorącej wody. Wsuchiwałam się w głuchą ciszę, oczekując na dźwięk wibracji.
Wpatrywałam się na chwilę obecną w bardzo interesujący sufit.
Minuty mijają szybko, jeszcze szybciej godziny... A telefon milczy.
Zanurzyłam twarz w wodzie i zaczełam krzyczeć.
Wynurzyłam się, wdech i pod wodę.
Zmęczona nic nie robieniem położyłam się nieruchomo.
*ssszzy* *ssszzy *
Mój telefon wydał z siebie dźwięk wibracji.
Szybko wstałam i zaczełam wycierać ręce. Z pełną nadzieja odblokowałam telefon. Powiadomienie jest z Facebooka. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech...
Tak szybko jak się pojawił tak też znikł. To nie David... To Lidia... Pyta się czy jutro pojadę z nią do centrum handlowego. Zgodziłam się.
-Jutro odrazu po szkole? - Napisała
-Okej :) - odpowiedziałam.
Zerknęłam jeszcze czy David jest dostępny.
i co?
Jest.
Ale po co napisać... Ja nie chce być nachalna, nie napisz do niego pierwsza. Tak nie wypada, a jeśli on nie chce ze mną pisać? To po co wogóle zaczynasz...
Dochodziła jedenasta w nocy, czas by wyjść z łazienki. Ubrałam się w pizamie i posprzątam po sobie. Nie zaglądając do lodówki, udałam się do pokoju.
Nie chce jeść, musze przestać, nie zmieszcze się w strój kąpielowy.
"Slon na plaży " albo " orka na powierzchni " będę słyszała za swoimi plecami... Nie chce umierać wewnętrznie wśród ludzi.
Spakowałam się do szkoły, nie zaglądając czy jest coś zadane. Zucilam plecak na podłogę a swoją masę ciała na łóżko. Leżałam i myślałam:
Może David chce żebym ja zrobiła pierwszy krok?!
A może chce zerwać kontakt?!
Może jest zmęczony i poszedł spać?!
Nie mam pojęcia, ale to bardzo boli...
W mojej głowie pojawiają się myśli czy może nie przytulic małej srebrnej rzyletki
...
Zaś znowu odpowiadam sobie sama, że obiecałam.
Obietnica to dla mnie dużo, ale ból jeszcze więcej...
Zakryłam głowę poduszka i chciałam myśli pozbierać.
Co robić mam teraz?
Odwróciłam się plecami do biurka na którym leżała rzyletka. Zakryłam dłońmi uszy, jak bym kryła się przed hałasem. A wokół było cicho. Głośne były moje myśli i krzyki wołającej mnie przyjaciółki, z biurka....
Nie nie mogę, dam rade jestem silna. Powtarzałam sobie w kółko.
Każdy wiem jaka jest prawda.
Przepraszam, że tak krótko, ale nie dałam rady więcej napisać. Mam mnóstwo popraw w szkole dlatego też rodził jest wstawiony z opóźnieniem. To się więcej nie powtórzy, przepraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz